Hołd i pamięć w rocznicę napaści

kolegium rektorskie przed kamieniem katyńskim
To był nóż wbity przez Związek Sowiecki w plecy Polski krwawiącej już po ataku nazistów - powiedział rektor UWM otwierając uroczystość upamiętniającą zajęcie wschodnich terenów Polski przez Rosję Radziecką w 1939 r.

Jak co roku 17 września w rocznicę napaści ZSRR na Polskę w 1939 r. na Górce Kortowskiej przy Kamieniu Ofiar Katyńskich społeczność uniwersytecka oddała hołd ofiarom rosyjskiej agresji. W uroczystości wzięło udział kolegium rektorskie oraz przedstawiciele administracji uniwersyteckiej, przedstawiciele stowarzyszenia „Rodzina katyńska”, przedstawiciele związków zawodowych działających na UWM, Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego, studentów oraz Stowarzyszenia Absolwentów UWM.

Prof. Jerzy Przyborowski, rektor UWM przypomniał, że po tym, jak Armia Czerwona wkroczyła na tereny Polski, zaczęła się gehenna bohaterów, którzy walcząc o ojczyznę, zostali zdradziecko pojmani, a następnie zamordowani w sposób urągający godności i łamiący wszelkie międzynarodowe traktaty.

- Spotkamy się po to, aby zapewnić, że pamięć o tych bohaterach nigdy nie może wygasnąć, że musimy być zawsze myślami z tymi, którzy na ołtarzu Ojczyzny złożyli to, co najcenniejsze – swe życie. Niech pamięć o nich nigdy nie wygaśnie, ale też niech nigdy się nie powtórzy to, co się wtedy zdarzyło. Cześć i chwała bohaterom – wezwał rektor.

Głos zabrała także Barbara Gawlicka – prezeska olsztyńskiego oddziału „Rodziny katyńskiej”.

- 17 września to dla rodzin katyńskich szczególna data, pełna wspomnień. Otwieramy szuflady i wyciągamy pożółkłe dokumenty, zdjęcia, medale i odznaczenia, drobne przedmioty, które nam pozostały po ojcach, dziadkach i pradziadkach, przywołujemy ich obrazy. Na tych fotografiach są wśród rodzin, bawią się z dziećmi, są na wycieczkach z przyjaciółmi, w pracy. I nagle tego świata nie ma, ich też nie ma. Sowieci nie przejmując się konwencjami, wymordowali jeńców wojennych. Przez dziesięciolecia rodziny katyńskie musiały milczeć. Ówczesne władze nie pozwalały nam nawet na symboliczne groby. Oni mieli być zapominani. Teraz z czcią dotykamy ich tabliczek epitafijnych. To dla nas bardzo ważne. Dlatego serdeczne podziękowania kieruję do władz uczelni, która ufundowała tabliczki przy drzewach. Teraz już będziemy wiedzieć, które kogo upamiętnia – podkreśliła Barbara Gawlicka.

UWM bowiem przy każdym dębie w Alei Ofiar Katyńskich zamontował ostatnio tabliczki z imieniem i nazwiskiem oraz danymi polskich żołnierzy zamordowanych w 1940 r. przez Rosjan.

Po wystąpieniach zebrani krótko się pomodlili, pod przewodnictwem ks. Mirosława Huleckiego, proboszcza parafii św. Franciszka z Asyżu, a następnie złożyli wieńce i zapalili znicze.

lek

w kategorii