Prof. Paweł Wielgosz: Tematyka moich badań mobilizowała mnie do współpracy międzynarodowej

Prof. dr hab. Paweł Wielgosz
Prof. dr hab. Paweł Wielgosz od ponad roku sprawuje funkcję prorektora do spraw umiędzynarodowienia uczelni. Wykorzystuje na tym stanowisku swoje doświadczenia związane nie tylko ze współpracą zagraniczną, ale i z pozyskiwaniem środków na jej podejmowanie. Ostatnio został laureatem kolejnego konkursu grantowego.

- GPS bywa błogosławieństwem dla kierowców i tych, którzy mają kiepską orientację w terenie. Dla pana jest też przedmiotem badań.

- Zgadza się. Od samego początku mojej pracy naukowej interesowało mnie jak najdokładniejsze wyznaczanie pozycji za pomocą systemów satelitarnych takich jak GPS. Okazało się, że na drodze do tego stoi ziemska jonosfera, dlatego moje zainteresowania rozszerzyły się i o tę kwestię. W swoich ostatnich badaniach zajmowałem się m.in. opracowywaniem globalnych modeli jonosfery. Brałem też udział w projektach Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jeden z nich, COSTO, którego kierownikiem był prof. Wojciech Jarmołowski z mojego zespołu, skoncentrowany był na wykrywaniu zaburzeń jonosferycznych wywołanych tsunami. W badaniach skorzystaliśmy z systemu satelitarnego Swarm. Obserwacje, które poczyniliśmy, zainspirowały nas do kolejnych działań. Złożyłem wniosek do Narodowego Centrum Nauki na badania nad globalnym systemem śledzenia sejsmicznych zakłóceń jonosferycznych nad strefami osłabienia litosfery wykorzystujący obserwacje satelitarne Swarm i GNSS. Grant został przyznany, więc przez najbliższe trzy lata będę się także zajmować pracą nad tym projektem.

- Przypomnijmy, że niedawno zakończył pan pracę nad innym ciekawym zadaniem badawczym, które ma duże znaczenie np. dla mieszkańców Dolnego Śląska.

- To prawda, włączam się też we współpracę z gospodarką. Pod kierownictwem prof. Jacka Rapińskiego zajmowaliśmy się opracowaniem zintegrowanego systemu służącego obserwacji deformacji terenu spowodowanej działalnością górniczą. Obecnie jesteśmy na etapie sprzedaży licencji firmie, która ma zamiar wdrażać to rozwiązanie. A poza tym podejmujemy nowe badania, które są poniekąd kontynuacją wspominanego projektu, ponieważ chcemy zbudować automatyczny, nisko kosztowy system wykrywający wstrząsy górnicze. Projekt IPMOS, którym będzie kierował prof. Jacek Paziewski, uzyskał już dofinansowanie z NCBiR w kwocie 7,5 mln zł, w tym 1,8 mln zł dotacji dla UWM.

- Dzisiaj trudno nam już sobie wyobrazić życie bez systemów nawigacji. Ale kiedy zaczynał pan swoją naukową przygodę, to było coś nowego, prawda?

- Tak. Istniał wówczas właściwie tylko system GPS. Teraz mamy cztery globalne systemy pozycjonowania z zaawansowanymi sygnałami, w tym także europejski: Galileo.

- Jakie to ma znaczenie dla zwykłych użytkowników?

- Ważne jest przede wszystkim to, że dzięki rozwojowi systemów, nawigacja jest dokładniejsza i bardziej wiarygodna, co zauważymy np. podczas wyszukiwania konkretnych miejsc w mieście. Im więcej satelitów, tym mniejsze ograniczenia powodowane np. przez budynki.

- A co z bezpieczeństwem? Czy powinniśmy doszukiwać się w GPS jakiś zagrożeń?

- Nie. Ja życzyłbym sobie, żeby systemy nawigacji się stale rozwijały. Powiedziałbym nawet, że ich wpływ na poziom bezpieczeństwa jest pozytywny, ponieważ z ich możliwości korzystają np. autonomiczne pojazdy, firmy ochroniarskie, itp. Wielkie znaczenie systemy nawigacji mają i dla transportu, w tym także dla śledzenia transportu materiałów niebezpiecznych. Przy pomocy systemu GPS, czy: szerzej: systemów GNSS, możemy badać też pogodę i klimat, czym się zresztą także zajmowałem w ramach badań dofinansowywanych przez Narodowe Centrum Nauki. Systemy nawigacji mogą być także bardzo przydatne – o czym już rozmawialiśmy – w zakresie ostrzegania przed takimi zjawiskami jak tsunami.

- Pańskie zainteresowania badawcze wymagały rozwijania ich także poza granicami kraju. Można powiedzieć, że o zaletach współpracy międzynarodowej, którą zajmuje się Pan aktualnie jako prorektor, przekonał się Pan na własnej skórze?

- Tematyka moich badań faktycznie zmobilizowała mnie do szerokiej współpracy międzynarodowej. Miałem okazję pracować z naukowcami m.in. z Barcelony, Monachium, ze Stanów Zjednoczonych, Chin czy, ostatnio, z Oslo. Między innymi z tego powodu sporo czasu poświęciłem na pracę organizacyjną, działając w różnych komitetach i organizacjach, w tym np. w Międzynarodowej Asocjacji Geodezji, która jest najstarszą międzynarodową organizacją naukową. Doradzam także Europejskiej Agencji Kosmicznej w sprawach związanych z rozwojem wspominanego już systemu Galileo.

- Domyślam się zatem, że funkcja, którą sprawuje pan od ponad roku, czyli funkcja prorektora ds. umiędzynarodowienia uczelni, jest szansą, żeby przekonywać coraz więcej osób do tego, co dla pana jest jasne: Uniwersytet musi być bardziej widoczny także poza Polską.

- Plany mamy, oczywiście, szerokie, ale pandemia nas trochę ogranicza. Umiędzynarodowienie uczelni określa się za pomocą wielu wskaźników, a niektóre z nich w obecnej sytuacji trudno rozwijać.

- Wymieńmy te wskaźniki.

- Wśród danych, które bierze się pod uwagę, jest np. liczba studentów i pracowników zagranicznych, ważne są także międzynarodowe projekty badawcze i publikacje, ich cytowalność oraz udział naukowców w międzynarodowych stowarzyszeniach. Swoją kadencję sprawuję dopiero drugi rok i, co ważne, nie miałem na tym stanowisku żadnego poprzednika, więc musiałem sobie dać trochę czasu na wdrożenie się w tę tematykę, diagnozę dotyczącą tego, w jakim miejscu jesteśmy i jak to wygląda w innych uczelniach w kraju i za granicą. Kiedy zapoznawałem się z różnymi opracowaniami i raportami, kilka kwestii było dla mnie zaskoczeniem.

- Uniwersytet musi być silną marką nie tylko na arenie międzynarodowej, ale i liderem postępu w swoim regionie. Domyślam się, że wśród ważnych misji jest i taka, by miłością do nauki zarażać osoby spoza UWM?

- Oczywiście. Jednym z przykładów działań, które podejmujemy w tym zakresie, są Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki. Mam nadzieję, że osoby, które w nich biorą udział, za jakiś czas zostaną naszymi studentami, a później zechcą także kontynuować swój rozwój naukowy. Dni Nauki to także świetna okazja, by młodzi ludzie mogli nie tylko zobaczyć, czym zajmują się nasi naukowcy, ale i rozeznać się w ofercie dydaktycznej UWM, sprawdzić i zapytać u źródła, jak wyglądają studia, o których podjęciu myślą.

dbp

 

DOFINANSOWANO Z BUDŻETU PAŃSTWA
„Społeczna odpowiedzialność nauki - Popularyzacja nauki i promocja sportu" Ministra Edukacji i Nauki
Projekt pn. "19. Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki"